Kategorie: Wszystkie | II edycja DZIECKA NA WARSZTAT | Pysia | matematyka
RSS
poniedziałek, 29 września 2014

 

Witamy na naszym pierwszym warsztacie w zabawie blogowej Dziecko na Warsztat.

 

Miejsce: Rembertów, dzielnica Warszawy

Uczestnicy: mamusia i ciocia w jednej osobie oraz pięcioro dzieci w wieku od 4 do 10 lat ufff

Forma zabawy: poszukiwanie skarbów – pojazdów oraz zabytków przyrody

Praca w domu: malowanie farbami herbu Rembertowa

Korzystając z pięknej pogody, przez którą nijak nie możemy się zdobyć na zajęcie szkolnych ławek, jak zwykle poszliśmy się uczyć w teren.

Dzieciaki już sporo wiedzą o Rembertowie - trochę opowiadamy na co dzień my, rodzice, a
trochę dowiedziały się ze spaceru z Uniwersytetem Ciekawej Historii, który odbył się tego lata w Rembertowie właśnie.

Turbo (to ten najstarszy) pamiętał nawet, że to Rosjanie w 1888 roku założyli w Rembertowie poligon artyleryjski. Młodszym dzieciakom mamusio-ciocia wyjaśniła, co to za ludzie ci Rosjanie i co oni robili w Polsce. Zrobiliśmy szybki lot po historii Polski, poruszając takie ciężkie tematy jak:

- zabory

- Powstanie Warszawskie, AK

- NKWD i fabryka Pocisk, którą mijamy prawie codziennie

Dzieci były jak zwykle bardzo zainteresowane opowieścią i miały mnóstwo pytań prowadzących w bardzo odległe rejony wiedzy i wspomnień. Trudno było naprowadzić z powrotem dyskusję na właściwy tor, przebijając się przez ścianę dociekliwości dzieciaków.

W końcu nadeszła pora spaceru. Jako miejsce do zwiedzania wybrałam znajdujący się nieopodal Park Militarny, ponieważ historia naszej dzielnicy jest szyta wojskową nicią.

Przygotowałam wcześniej trochę zdjęć pojazdów znajdujących się w Parku, zalaminowałam je i związałam sznurkiem. Zarządziłam poszukiwanie skarbów Historii Militarnej Polski (a właściwie bloku sowieckiego, ale to wiadomość dla najstarszego). Stwierdziłam, że tylko ta zabawa zdoła zainteresować moją jakże zróżnicowaną grupę: dziesięciolatek, ośmiolatka z niepełnosprawnością intelektualną oraz czterolatka. A na doczepkę dwóch chłopców niezupełnie dobrze władających językiem polskim.

laminaty skarbów

 

Zadanie dzieci polegało na odnalezieniu w Parku obiektów na zdjęciach. Zabawa wciągnęła wszystkich i nawet byłam zdziwiona, jak bardzo było widać, że dzieci czują że są mieszkańcami Rembertowa.

W nagrodę za odszukanie obiektu spostrzegawcza osoba otrzymywała naklejkę ze zdjęciem. Ale jak to zwykle w naszej rodzinie bywa, Turbo pięknie obdzielał dziewczynki swoimi medalami i dopiero na koniec został trochę obklejony. Turbo wspaniale umie udawać, że ostatni dobiega do obiektu, że nic nie widział i że nie może znaleźć poszukiwanego zdjęcia. Brawo, synku!

Nasze medale:

Zdjęcie naklejek

Był z nami na wycieczce Najważniejszy Piesek:

Piesek Pysi

Mimo że forma warsztatu była uproszczona ze względu na przewagę maluchów, Turbo spisał się wspaniale - ani przez chwilę nie nudził się, chętnie czytał opisy pojazdów, autentycznie wyszukiwał obiekty, pomagał młodszym dzieciom, wyszukiwał dla nich dodatkowe zajęcia.

Turbo z medalami i kartami skarbów

To on niósł przez całą wycieczkę karty ze zdjęciami, przewieszone przez ramię.

A na koniec nie zapomniał się zrelaksować na sportowo :-) Widać, ile tam jest tych słupków?

Turbo skacze przez słupki

Spacer stał się dla nas okazją do wzbogacenia słownika biernego i, mam nadzieję, czynnego związanego z militariami.

Pysia jak zwykle ćwiczyła swoje umiejętności matematyczne przeliczając ze mną koła samochodów, lufy armat, szyszki i inne przedmioty. Córka ma jeszcze problem nie tyle z liczeniem, co podawaniem liczby przeliczonych rzeczy. Na przykład dolicza do pięciu i na pytanie "Ile tego jest w takim razie?" odpowiada "sześć" lub jeszcze inaczej.

Ze spaceru przynieśliśmy kilka niezbędnych rzeczy. Między innymi gałązkę dębu, ponieważ w herbie Rembertowa mamy dwa liście właśnie tego drzewa. Na terenie AON-u jest kilkadziesiąt przepięknych zabytkowych dębów. Zebraliśmy spod nich kilka żołędzi do zasadzenia w domu.

Oto córka z gałązką i pierwszym medalem, który dostała za pozytywne podejście do zadania:

galązka dębu w rękach Mimisi

W domu narysowałam dzieciakom herb Rembertowa do pomalowania farbami. Pysia pięknie przystąpiła do zadania, dokładnie pokolorowała herb dopytując się, który kolor powinna nałożyć w dane miejsce. Na koniec fantazja wzięła górę i wszystko pięknie pokolorowała na czerwono.

A tu początek pracy:

Herb Rembertowa

Po zakończeniu herbu dzieciaki malowały już dowolne obiekty do końca dnia. Mała próbka:

Pomalowane patyki

Dzień okazał się za krótki. Nie spodziewałam się, że warsztat spotka się z takim miłym przyjęciem i przewidziałam tylko jeden dzień na pracę. Nie zdążyliśmy zrobić wszystkich rzeczy, które zaplanowałam.

 

piątek, 19 września 2014
piątek, 30 maja 2014

Dzieci karmią gołębie

Wraz z nadejściem wiosny szkoła przestawiła się na tryb wędrujący.

18:10, aga.chomka
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10